Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2014

Chustecznik z krainy czarów

Obraz
Lubię leniwe popołudnia... Zwłaszcza, kiedy nikogo nie ma w domu. Rzadko mi się takie popołudnia zdarzają, ale czasem, kiedy bliscy wyjadą, mam możliwość robienia tego, co JA CHCĘ, a nie CO MUSZĘ. Włączam sobie wtedy jeden z ulubionych filmów i...tworzę.  Ostatnim natchnieniem dla mnie stała się Alicja w Krainie Czarów. Oglądałam właśnie tę wersję Tima Burtona - tak, to ten od Batmana, Edwarda Nożycorękiego, Charlie i Fabryka Czekolady (wymieniać można jeszcze długo), kiedy przyszedł mi do głowy pomysł na chustecznik. Sam pomysł wydawał się prosty, jednak realizacja nie okazała się już taka łatwa. Malowałam, naklejałam, szlifowałam i znowu malowałam i znowu szlifowałam, wszystko dlatego, że wciąż było widać granice naklejanek. Ostatecznie, udało mi się uzyskać zamierzony efekt. Oceńcie sami!

Na grzyby!

Obraz
Dziś w klimacie Kabaretu Starszych Panów... Wprawdzie idzie wiosna i to nie pora grzybowa, ale słoiki dla grzybiarza zawsze się przydadzą. Szczególnie wtedy, gdy można je zapełnić pod samo wieczko. Na grzyby! Na ryby - w kaździuteńki wolny dzień Na ryby - nad leniwą rzeczkę w cień zabieramy sprzęt i starkę a na drzwiach wieszamy kartkę Nie wracamy aż we czwartek zapuszczamy się pod Warkę Na ryby - by zielony wdychać chłód Na ryby - by odbiciem tykać wód Jedną twarzą łyknąć z flaszy Drugą z toni w niebo patrzyć Na ryby... A można i na grzyby Na grzyby - w aromatów pełen las Na grzyby - przed wyjazdem słuchaj sprawdźmy gaz Weźmy czegoś parę kropel A na drzwiach wywieśmy o tem Że ruszyliśmy w sobotę bo powzięlismy ochotę Na grzyby - tu borowik a tam dzik dzik, wściekły na mnie... ech... pociągnijmy sobie łyk nie musimy dużo łykać, by się przestać lękać dzika bo gdyby, gdyby łyk większy to na lwy'by, a dlaczego nie na lwyby na lwy'by - na gorący cza...

Przygoda z decoupage

Obraz
Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z decoupage, byłam absolutnie zafascynowana i jednocześnie zaskoczona, że  można w ten sposób dekorować przedmioty. Jako, że zawsze lubiłam robić coś z niczego, postanowiłam sama spróbować. Poczytałam, zgromadziłam potrzebne materiały i zaczęłam działać. Pierwsze projekty  nie nadają się do  pokazania na blogu - po prostu mi nie wyszły. Okazało się, że najtrudniejsza jest nie technika, ale kompozycja i zadowalający efekt końcowy. Kolejne były już lepsze.  Pierwsze ujrzały światło dzienne osłonki na doniczki. Do dziś zdobią moje okna.                                                                  ...

3...2...1...START!

Dziś pierwszy dzień życia mojego bloga. O pasji tworzenia czegoś z niczego, o sprawianiu radości i wszystkim, co wiąże się z kreacją własnymi rękami. Bo to cudowne uczucie, kiedy w Twojej głowie najpierw pojawia się pomysł, który przeradza się w realizację, coraz bardziej śmiałą i niepowtarzalną. Bywa, że rodzącą się w bólach, niekiedy myślisz sobie, że to się nie uda, ale ta chęć tworzenia pcha Cię do przodu . I wtedy już wiesz, że jeśli nie dziś, to na pewno jutro się uda. A potem patrzysz na radość obdarowanej osoby i Twoja satysfakcja i radość sięgają zenitu. Znacie to uczucie? Bo ja już tak...